something kinda ooh!

something kinda ooh!

poniedziałek, 24 listopada 2014

BLACK, CHECKED AND VINTAGE


 ' - It's just murder. All God's creatures do it. You look in the forests and you see species killing other species, our species killing all species including the forests and we just call it industry - not murder. But I know a lot of people who deserve to die.
Why do they deserve to die?
I believe they got something in their past, some sin, some awful secret thing. A lot of people walking around out there already dead. They just need to be put out of their misery. That's where I come in. Fate's messenger."
M. Knox, NBK


sukienka / dress - Mohito 
botki / boots - Zara
torebka / shoulder bag  - vintage (my mum's)
szalik / scarf - Burberry 
oksy / sunglasses - h&m












niedziela, 26 października 2014

czwartek, 2 października 2014

UNTITLED

"Wszędzie panuje chaos. Ludzie po prostu rzucają się na wszystko w zasięgu ręki: komunizm, zdrową żywność, zen, surfing, balet, hipnozę, terapię grupową, orgie, rowery, zioła, katolicyzm, podnoszenie ciężarów, podróże, ucieczkę od rzeczywistości, wegetarianizm, Indie, malarstwo, rzeźbę, pisanie, komponowanie, dyrygenturę, wyprawy z plecakiem, jogę, kopulację, hazard, alkoholizm, wędrówki bez celu, mrożony jogurt, Beethovena, Bacha, Buddę, Chrystusa, samobójstwo, szyte na miarę garnitury, podróże odrzutowcem do Nowego Jorku, dokądkolwiek… Te fascynacje zmieniają się nieustannie, mijają, ulatują bez śladu. Ludzie po prostu muszą znaleźć sobie jakieś zajęcia w oczekiwaniu na śmierć. To chyba dobrze, że istnieje jakiś wybór.

Życie ludzi nie różni się aż tak bardzo, chociaż jesteśmy skłonni wierzyć w swoją niepowtarzalność." 

- Ch. B.

:)


sweatshirt - Charlotte Rouge
skirt - Bershka
heels - sequin.pl
scarf/something - H&M











poniedziałek, 15 września 2014

F.I.D.O

Długo mnie nie było. Prawie miesiąc. Miesiąc solidnej przerwy, której to sponsorem stało się kilka nieoczekiwanych zdarzeń, parę niespodzianek i dwie trzecie poważnych decyzji oraz zmian. Dużo się działo, jednym słowem, i działo się wszystko naraz - jak się domyślacie - kosztem bloga i paru innych spraw również. Niestety, w związku ze znaczącą reorganizacją mojego trybu funkcjonowania, w najbliższym czasie raczej nie spodziewam się szalenie podbić frekwencji postowania. NIE MNIEJ JEDNAK, postaram się być tu jak najczęściej, pisać jak najwięcej i materializować się w postaci zdjęć (w umiarkowanej ilości). Mam nadzieję, że mimo tego iście dupnego impasu, który od pewnego czasu rejestrujecie na naszym bieda-blogu, czasem jeszcze zaglądacie w nadziei, że nie porosłyśmy do końca mchem i glonami. 

Więcej wyjaśnień zobowiązuję się złożyć w następnym poście (czyli tak mniej więcej za rok), a dziś zostawiam kilka ledwo ciepłych, acz wciąż letnich fotek. 

P.S. Podobno panny w Air Force'ach gorsze niż Holocaust. 

Fuck it. Drive on. Pozdrawiaaaaaam.


shorts - misbehave
pullover - Pull&Bear
kicks - Nike Air Force 1